Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niekosmetycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niekosmetycznie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 marca 2016

Moje kolekcja kolorowanek oraz kredek

Witajcie kochane! :*
Mania kolorowania pochłonęła mnie w całości i każdą wolną chwilę spędzam na tej właśnie czynności :D Bardzo mnie to odpręża chociaż przyznam szczerze, że niekiedy dużo takich samych drobnych elementów wywołuje również nieco nerwów :P Mimo wszystko pokochałam to zajęcie :D
Dlatego chciałabym Wam pokazać moją kolekcję kolorowanek, a także kredki których aktualnie używam :)
Zacznijmy od kolorowanek :D Aktualnie mam 4, jeśli śledzicie mnie na Instagramie (https://www.instagram.com/loveecosmetics/) to z pewnością wszystkie już widziałyście :) Jeśli jednak nie to i tak niewiele Wam umknęło gdyż "Notes do kolorowania" pojawiał się już kilka razy na moim blogu. Na każdy tydzień przypada inna kolorowanka. Dwie następne książeczki nabyłam na promocji w Empiku, jednak na Insta którejś z Was widziałam, że były dostępne również w Kauflandzie :) Ostatnią mini kolorowankę kupiłam niedawno w Biedronce, od razu zauważyłam, że kilka obrazków jest takich samych jak w tych książeczkach, o których mówiłam wcześniej.
Jeśli zaś chodzi o kredki to posiadam obecnie dwa ulubione komplety. Tak, dobrze widzicie, są z tej samej firmy :D Przez moje niedopatrzenie kupiłam je w ten sam dzień w różnych miejscach :P Zmyliło mnie to, że jedne były trójkątne, a drugie okrągłe i nawet nie przeszło mi przez myśl, że to są te same :P
W każdym razie bardzo je lubię, mają śliczne i mocne kolory, a dodatkowo są miękkie i łatwo się nimi koloruje :D Jak dla mnie kredki idealne :D
I tak właśnie przedstawiają się moje ostatnie pochłaniacze czasu :D
A jak tam u Was z kolorowaniem? :D

niedziela, 24 stycznia 2016

Liczba obserwatorów - ważna czy nie? - przemyślenia

Hej! :*
Jest niedziela, ten weekend był zdecydowanie mniej pracowity w porównaniu z kilkoma poprzednimi. Nareszcie się trochę zrelaksowałam i zrobiłam kilka rzeczy, na które wcześniej nie miałam czasu. Dlatego też dzisiaj znajduję chwilkę żeby coś tutaj naskrobać. Tym razem to nie recenzja ani nic w tym stylu. Będą to przemyślenia. Przemyślenia na temat blogowania, a dokładniej o naszych obserwatorach.
Mam nadzieję, że zechcecie to przeczytać, a także podzielić się w komentarzach własnym zdaniem na ten temat!
 
Jak wiadomo, każdy z nas kiedyś zaczynał blogowanie. Pierwsze wpisy, pierwsze wyświetlenia i w końcu pierwsi upragnieni obserwatorzy! Radość co nie miara, że ktoś chce i najwyraźniej lubi nas czytać i do tego duma, że ktoś tutaj zagląda. Wchodzi na Twój własny kawałeczek internetu, który zajmujesz. Mijają dni, miesiące, a nawet i lata więc wszystkiego przybywa - wpisów, wyświetleń i obserwatorów. Jednak czy liczba obserwatorów jest zawsze adekwatna do liczby czytelników?

Często spotykam blogi, które nie są początkujące (zerkam na datę pierwszych wpisów), jest na nich mnóstwo systematycznie dodawanych wpisów, zdjęcia są naprawdę ładne, recenzje czy jakiekolwiek pisane słowa są bardzo przejrzyste i miłe dla oka. Jednak liczba obserwatorów jest naprawdę niewielka w stosunku do liczby na liczniku wyświetleń, który ma wiele z nas umieszczony.
No i tu jest właśnie sedno sprawy. Wiem po sobie, że kiedy jeszcze nie miałam własnego bloga, nie posiadałam tutaj żadnego konta  nie obserwowałam oficjalnie żadnego bloga. Miałam je dodane na laptopie w zakładkach "ulubione", a tych najlepszych znałam adresy na pamięć. Odwiedzałam je regularnie i czytałam każdy wpis. I widzicie. Tak właśnie najwięcej czytelników postępuje. Nie zostawia żadnych śladów oprócz nabicia wyświetleń. Nie komentuje bo nie ma takiej możliwości, ale mimo to ciągle wchodzi na bloga.
Dlatego moim zdaniem to nie liczba obserwatorów odzwierciedla faktyczną liczbę czytelników.

Często też możemy spotkać się z popularnym zjawiskiem "obserwacja za obserwację" czego kompletnie nie rozumiem... Okej, każdy z nas chciałby mieć setki czy nawet tysiące obserwatorów ale na co Ci są oni potrzebni skoro np. tematyka Twojego bloga ich kompletnie nie rozumie? Albo zaczeka aż Ty również go zaobserwujesz, a za kilka dni Cię usunie? I tutaj przykładem jest bardzo duża liczba obserwatorów i stosunkowo bardzo niska, pojedyncza liczba komentarzy oraz wyświetleń.

Ja robię tak, że za każdym razem gdy przybędzie mi jakaś osoba, wchodzę na jej konto i jeśli ma bloga to go odwiedzam. Patrzę czy tematyka mnie interesuje, czy blog podoba mi się wizualnie (nie lubię tych, na których jest nawalone wszystkiego i ogólnie rzecz biorąc to nic na nim nie widać) i jeśli przypada mi do gustu - obserwuję. Jeśli jednak nie, to raczej nie. Robię to ze względu na to, że nie jestem w stanie samodzielnie dostać się do większości blogów, a przez takie odwiedzanie mogę poznać pełno nowych, bardzo mnie interesujących :)

Zastanawiam się również nad przywróceniem komentarzy "anonimowych", jednak wiem, że często powoduje to więcej zamętu niż przyjemności. I dlatego się waham, chociaż wiem, że to mogłaby być możliwość wyrażenia opinii tych, których teoretycznie tutaj nie widać :)

Oczywiście szanuję moich wszystkich obserwatorów jak i czytelników i dlatego chciałabym Wam wszystkim, którzy czytają ten wpis bardzo podziękować za to, że jesteście! Mimo, że nie jesteście tutaj 'oficjalnie' to bardzo się cieszę, że odwiedzacie to miejsce! 

piątek, 8 stycznia 2016

Moja pierwsza recenzja książki: Sarah Jio - Jeżynowa zima

Hej! :*
Pewnie już wszystkie zapomniałyście jak w ubiegłym roku zapowiedziałam małe zmiany na blogu - więcej postów w temacie niekosmetycznym. Między innymi zapowiedziałam wtedy, że planuję pokazać Wam książkę, którą niedawno przeczytałam. Wiele z Was wyraziło wtedy ogromne zainteresowanie tym co zamierzałam Wam przedstawić. Jednak dni mijały, inne posty krzątały się w mojej głowie, a obiecana recenzja książki odeszła w zapomnienie... Jednak dzisiaj wracam z tym tematem! Jest to pierwsza książka jaka pojawiła się na moim blogu. Do tego wpisu zachęciło mnie to, że po jej przeczytaniu byłam nią naprawdę zachwycona, tak więc mam nadzieję, że również i Wam przypadnie do gustu :D Ale koniec gadaniny! Do rzeczy! Chodzi tutaj o książkę "Jeżynowa zima" Sarah Jio 
Pewnego dnia wypożyczyłam ją z biblioteki i pamiętam doskonale ten moment, kiedy ściągnęłam ją z półki i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Jeżynowa zima? A cóż to takiego? Rozbawiona a zarazem ciekawa treści postanowiłam ją przygarnąć na kilka dni. Tego samego dnia zaczęłam lekturę i tak oto jednym tchem przeczytałam prawię połowę książki za jednym zamachem! Nie mogłam się od niej oderwać, pomyślałam "olać naukę! to dzieło jest rewelacyjne!"
A czemóż tak było? Teraz w skrócie opowiem o książce. Jest podzielona na rozdziały, opisywane są historie dwóch kobiet. Ich historie pojawiają się naprzemiennie w rozdziałach. Historia jednej z kobiet zaczyna się rozgrywać w 1933 roku, a drugiej w 2010 roku. Na początku nic je nie łączy, dopóki w 2010 roku nie spada ogromna ilość śniegu, paraliżująca miasto. Jest to właśnie tytułowa 'jeżynowa zima'. Historia tej drugiej kobiety,Claire z bliższych nam czasów toczy się w ten sposób, że odkrywa ona historię tej z 1933 roku czyli Very. Niespodziewanie odkrywa, że coś łączy ją z kobietą z poprzedniego wieku. Historia Very w rozdziałach o niej jest opisywana na bieżąco, jednak bliższych szczegółów i rozwiązania najważniejszej sprawy dowiemy się w rozdziałach o Claire. Historie obu kobiet są naprawdę skomplikowane i każda z nich przeszła w swoim życiu "coś".
Wiem, że to wszystko opisałam bardzo skomplikowanie ale jestem tak podekscytowana fabułą tej książki mimo, że czytałam ją już z 1,5 miesiąca temu ale nadal ciężko mi pozbierać myśli i ułożyć w dobry opis :)
Nie będę nic więcej mówić, zachęcam do przeczytania każdej z Was osobiście! Obiecuję, że nie pożałujecie! Co więcej mogę powiedzieć? Otóż na samym końcu popłakałam się. Tak, śmieszne, bo to tylko książka ale wywarła na mnie ogromne wrażenie, że nie obeszło się bez łez.
Poniżej możecie zobaczyć jej skrócony opis znajdujący się w książce
Jak widać autorka wydała też inne powieści, które chciałabym niesamowicie przeczytać i dlatego muszę się zorientować czy są jakieś w mojej bibliotece :)
Nie wiem czy lubicie takie książki ale naprawdę polecam Wam jej przeczytanie całym moim serduchem!

czwartek, 6 sierpnia 2015

NIEKOSMETYCZNIE: małe a cieszy - Pepco & Empik

Witajcie moje drogie! :*
Dzisiaj krótko i na temat :) Kupiłam ostatnio dwie fajne drobnostki i stwierdziłam, że mogę je Wam zaprezentować bo są godne uwagi (przynajmniej jak dla mnie) :D
Będąc w Pepco natknęłam się na urocze obrazki w zawrotnej cenie 7,99zł! :) Spotkałam tylko dwie wersje i teraz żałuję, że kupiłam tylko jedną sztukę :( Jak będę miała okazję i jeszcze je spotkam z pewnością zakupię też inne :)
Obrazek nie jest malutki - ma wymiary prawie 30x30cm :)
Drugą rzeczą jest tzw. potykacz :) Czyli tabliczka, która z dwóch stron nadaje się do pisania kredą :) Być może takie coś może wydawać się Wam bezsensowne aczkolwiek ja już zaplanowałam jak będę to wykorzystywać :) Z jednej strony można zapisać jakieś miłe hasełko, a z drugiej np. coś o czym przypomnę sobie i żeby po raz kolejny nie zapomnieć zapiszę sobie :) Nie wiem czy mnie rozumiecie ale ja już mój plan wykorzystałam w praktyce i wszystko wygląda super :)
Potykacz kosztował 11,99zł i kupiłam go w Empiku :)
Tym sposobem kupiłam dwie urocze rzeczy, z których jestem bardzo zadowolona :)

niedziela, 12 lipca 2015

NIEKOSMETYCZNIE: co mnie bardzo rozbawiło

Cześć! :* 
Tak jak jest w tytule dzisiaj nieco inny temat niż kosmetyczny :) 
Mianowicie przeglądając statystyki mojego bloga, a dokładnie źródła ruchu sieciowego zerknęłam na wyszukiwane słowa kluczowe.
Jedno z tych haseł, które bardzo mnie rozbawiło dotyczyło wpisu o gumkach Twistband (KLIK)
I wyglądało ono tak:

Jakie były u Was najdziwniejsze wyszukiwania? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...